20.03.18r – Rozprawa nad czystym powietrzem

skowronska

Mielczanie są źli. Źli na władzę, źli na samorządowców. W ogóle są źli, bo w Mielcu jest powietrze – często zanieczyszczone.  Także przez działające tu zakłady przemysłowe. Gdy 20 lat temu zezwolenia na działalność w strefie specjalnej otrzymywały różne zakłady, sytuacja miasta była zupełnie inna – przede wszystkim nie było pracy. Dziś z pracą jest lepiej, ale z kolei przyszły inne problemy – czujemy i widzimy nieraz dym z działających tu fabryk.  Dlatego mielczanie są źli na powietrze nad Mielcem.   Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nastroje mielczan podburzają niektórzy politycy. Obiecują: mielczanie poczekajcie, wszystko załatwimy, powietrze będzie czyste.

Ale tu przecież nie o obiecanki chodzi. Tu chodzi o uregulowanie sprawy zanieczyszczenia powietrza systemowo. Stąd w interpelacji polskiej, a wcześniej na posiedzeniu Sejmu, zapytałam premiera M. Morawieckiego o ustawę antysmogową. Po to pytałam, by raz na zawsze problem ochrony środowiska – czystego powietrza – zapisać w tzw. ustawie antysmogowej. To nasz rząd rozpoczął we wrześniu 2015 roku.  Dlatego zapytałam premiera jak obecnie ta ustawa działa.  Z Ministerstwa Środowiska przyszła długa, długa odpowiedź na moje pytania postawione w interpelacji w styczniu br.  Z odpowiedzi zacytuję może tylko część – według mnie znamienną-: „…poprawa jakości powietrza wymaga działań skoordynowanych na szczeblu samorządowym. Ich realizacja powinna przebiegać w sposób kompleksowy, być dostosowywana do uwarunkowań i potrzeb regionu co sprawia, że powinny je w pełni przejąć jednostki samorządu terytorialnego z centralnym wsparciem w zakresie regulacyjno – legislacyjnym…”.

I jesteśmy w domu… O tym także wiedziałam, dlatego od kilku lat pytam Marszałka Podkarpacia co z Mielcem, co z czystym powietrzem, co z pozwoleniem dla firmy, która może działać tylko zgodnie z wymogami ochrony środowiska? By nie dochodziło do sytuacji, że – jak mówią mielczanie –  żyjemy w zatrutym mieście. Mnie zależy na tym, by powietrze w Mielcu było zdrowe. Nie mieszkam przecież w Warszawie, a w Mielcu.   Dlatego nie dziwię się mieszkańcom miasta i okolic, że mają dość. Powinni otrzymać wsparcie. Wsparcie od samorządu każdego szczebla: tak Marszałka Podkarpacia, jak i Starosty – który zawsze ma usta pełne frazesów, a w sprawie powietrza nad Mielcem, jakoś głosu nie zabiera. Dalej – to samorządy jako odpowiedzialne za ochronę środowiska, winni usiąść „do stołu” i rozmawiać z zakładami. Szukać pomocy tak w rządzie, jak i wykorzystywać fundusze europejskie, bo jest ich ogrom, by środowisko było czyste. A nie grać emocjami mieszkańców, obiecywać. Już to niedawno przerabialiśmy. Minęły dwa lata, gdy Macierewicz w Mielcu obiecał, że kupi u nas śmigłowce. Tylko obiecał.

Dlatego nie mogę pozwolić, by grano także czystym powietrzem. Jestem z mieszkańcami – choć żałuję, że nie mogę wziąć udziału w publicznej rozprawie administracyjnej 20 marca, bo wtedy jest Sejm. Społeczeństwo Mielca na pewno zgłosi wiele uwag do jakości powietrza.  Zawsze jestem za zdrowiem, a czyste powietrze to zdrowie.  Będę tego pilnować, by odpowiednie służby publiczne, wybrane przez mieszkańców, tym mieszkańcom pomagały. Nie będę czekać aż nasze zdrowie się popsuje…

Krystyna Skowrońska

Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej