20.03.2017 – Pytania są niebezpieczne. Jednak pytam o przyszłość stref ekonomicznych.

SSE

Pytania są niebezpieczne. Nie ruszaj ich, będą spały. Zapytasz – zbudzisz, i znacznie więcej niż myślisz pytań powstanie – tak pisał Jonattan Carroll, amerykański pisarz.
I ma rację. Wiele pytań nasuwa mi się po informacjach obecnej ekipy rządzącej. Choćby zapowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego, iż rząd myśli i będzie pracował nad „nową filozofią, nowym podejściem w systemie zachęt inwestycyjnych, do których należą także Specjalne Strefy Ekonomiczne.” Więc zapytałam Pana Wicepremiera o to, jakie plany i projekty ma Ministerstwo Rozwoju i Finansów dotyczące funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych? To było na początku lutego. W połowie marca otrzymałam odpowiedź.  I czytam m.in. iż: „W ramach Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Rząd RP przygotowuje i realizuje szereg działań na rzecz stworzenia systemu skoordynowanej i profesjonalnej obsługi inwestorów i procesów inwestycyjnych w formule jednego punktu kontaktu (one stop shop) oraz z wykorzystaniem zharmonizowanego katalogu instrumentów wsparcia, dopasowanego do celów rozwojowych gospodarki”.
Bardzo to skomplikowane, i jak pisał cytowany we wstępie J. Carroll, powstało po tej odpowiedzi jeszcze więcej pytań. Bo faktycznie pracownicy Ministerstwa Rozwoju i Finansów i sam Minister piszą bardzo kwiecistym i skomplikowanym językiem, ale który jest zupełnie niezrozumiały dla zwykłego człowieka.
Krótko mówiąc – jest wiele rzeczy, które się Wicepremierowi Morawieckiemu w specjalnych strefach nie podoba, a dotychczasowe podejście do inwestowania w strefach było niedobre.

I co na to twórcy pierwszej w Polsce specjalnej strefy ekonomicznej w Mielcu? Co na to inwestorzy i pracownicy zatrudnieni  w „strefach”. Pytania można by mnożyć. Jedno ważne, po co dano inwestorom nadzieję, iż strefy będą działać do 2026 roku, o co usilnie zabiegałam? I kuriozalne jest stwierdzenie, iż terenów stref ekonomicznych jest najmniej  w Polsce Wschodniej. Panie Premierze, kto Panu przygotowuje informacje?
Może w tym miejscu odnieśmy się do faktów z przeszłości. W roku 1995, w którym po ogromnej determinacji  zarówno ówczesnych władz miasta Mielca, związków zawodowych z upadającego WSK Mielec, wielu instytucji w tym rządu i osób, doprowadzono do utworzenia pierwszej w Polsce specjalnej strefy ekonomicznej.
Nic tak nie ocenia tego co robimy, jak spojrzenie z zewnątrz. (Przyjrzyjmy się jaka jest rzeczywistość) International Development Ireland w maju 2016 roku, tej samej Irlandii, gdzie strefa w Shannon ( powstała w 1959 roku) i jej przedstawiciele pomogli utworzyć strefę w Mielcu, pozytywnie oceniła działanie mieleckiej strefy. Wskazano na ogromne korzyści, jakie strefy przyniosły regionom, w których je utworzono. Tak, strefa mielecka, jak i inne pomogły przetrwać kryzys gospodarczy i finansowy, który opanował cały świat na początku obecnego wieku. Dziś Irlandia to można powiedzieć gospodarczy tygrys europejski; w ub. roku ponad 4 procentowy wzrost gospodarczy. I nikt tam nie mówi o „wygaszaniu” specjalnych stref ekonomicznych.
Ale w naszym kraju obecnie jest inne myślenie. Nieważne, że czas kryzysu, Polska przeszła „suchą stopą” Nieważne, że bezrobocie olbrzymie po czasach rządu PiS, po roku 2008 zaczęło spadać i dziś jest o wiele mniejsze. To nie jest przypadek, że tam gdzie strefa i podstrefy to bezrobocie jest najmniejsze jak np. w Mielcu czy Rzeszowie.

A obecnie rządzący co proponują? Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Co to jest? Jak na razie to piękne slajdy i tony papieru z których niewiele wynika…
Panu Premierowi Morawieckiemu należy uświadomić, że Specjalne Strefy Ekonomiczne to nie są slajdy. To są realne inwestycje, przedsiębiorcy i miejsca pracy dla wielu ludzi.
Stąd moja obawa co do nowej filozofii w/s inwestycji i funkcjonowania stref.

Nie wolno nam w łatwy sposób zmarnować tego na co w Specjalnych Strefach Ekonomicznych i nie tylko przez ponad 20 lat pracowało wiele osób, a efekty są dzisiaj widoczne gołym okiem.

Ale, by zakończyć felieton pozytywnie, który piszę tuż po spotkaniu z okazji 10.lecia Polskich Zakładów Lotniczych w rodzinie Sikorsky (LOOCKHEED MARTIN)  to – tak jak każdy pracownik tej Firmy, cieszę się z jej sukcesów. Cieszę się, że w latach gdy PZL potrzebował pomocy mogłam to robić. I życzę, by spełniły się obiecanki ministra Macierewicza w sprawie zakupu śmigłowców, które jej załodze osobiście obiecał.

Krystyna Skowrońska
Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej